Cudzie chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie. To powiedzenie znane jest wszystkim już od lat, i nie można odmówić mu aktualności mimo upływającego czasu. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nawet przeciętnego Kowalskiego jest stać przynajmniej raz w roku spakować walizki, wsiąść do samolotu i polecieć gdzieś w jakieś egzotyczne miejsce. Ale nie na tym świat przecież stoi. Z reguły taki nieco bardziej bogaty Kowalski, chwalący się przed znajomymi w jakim morzu się nie kąpał, na oczy nie widział polskiego Bałtyku czy jezior mazurskich. A gdyby to zobaczył, z pewnością byłby nieco bardziej powściągliwy w opiniach a także miałby większe porównanie. A okazuje się że Nasze Mazury to cud natury i powie to każdy kto tam był. Nasze mazury to tysiące jezior, setki pięknych, dziewiczych wręcz wiosek, lasów w których można wypocząć tak jak nigdzie indziej na świecie. Te polodowcowe pozostałości kuszą przejrzystą woda, ciepłem i pięknymi krajobrazami, jakie można podziwiać szczególnie latem. Nic więc dziwnego, że pod hasłem Nasze Mazury to cud natury pretendują one do wpisania ich na listę światowego dziedzictwa natury UNESCO. Byłoby to zapewne wielką reklamą polskich zakątków na całym świecie, gdyby się udało to całe przedsięwzięcie. Ale czy owe hasło to rzeczywiście tylko i wyłącznie chwyt reklamowy jak sądzie wielu Polaków? Oczywiście że nie. Z reguły ci co tak mówią nie wiedzą nawet dokładnie gdzie można szukać Mazur na mapie polski. Nie byli tam nigdy, nie widzieli ani jednego jeziora a zgrywają ekspertów. A nie ma ani ziarna fałszu w stwierdzeniu, że jak ktoś raz znajdzie się z jakiś względów w tamtym zakątku Polski, to będzie chciał tam ciągle wracać. I sam stwierdzi w końcu, że Nasze Mazury to cud natury. No ale do tego potrzeba chyba jednak przełamania pewnego sposobu myślenia o Polsce wśród samych Polaków.
Agroturystyka na Mazurach
sobota, 15 października 2011
Noclegi na Mazurach
Pracuję w dużej firmie reklamowej od kilku lat. Nie chwaląc się, jestem jedną z osób, których pomysły najczęściej wygrywają głosowanie i są wykorzystywane przy produkcji reklam, plakatów, audycji radiowych i całej reszty. Mam talent jednym słowem. Swoim hasłem zawsze trafię w gust i szefa i klienta, dzięki czemu mam w firmie dosyć dobrą pozycję. W tamtym tygodniu dostaliśmy zlecenie hasła reklamowego razem z plakatem i reklamą telewizyjną. Postanowiłam, że przejdzie mój projekt. Przyłożyłam się jak zwykle nie śpiąc po pół nocy, bo stawka była dosyć wysoka. Wyrysowałam plan oryginalnego plakatu, rozpisałam reklamę dzieląc nawet kwestie pomiędzy proponowanych przeze mnie aktorów. Moim zdaniem plan był nie do pobicia. Oryginalny, wyszukany, ekstrawagancki. Stało się jednak coś, co mnie nie dość, że zdenerwowało, to jeszcze przypomniało, ze ludzie są prości. Zleceniodawca po przejrzeniu wszystkich projektów, podobno po wnikliwej analizie jak twierdzi, wybrał projekt mojego kolegi. Nie muszę dodawać, ze rywalizujemy ze sobą od zawsze. Jego piękne hasło brzmiało: nasze mazury to cud natury. Do tej pory nie wiem czy się śmiać czy płakać. Pogratulowałam mu pomysłowości, takiej na poziomie drugiej klasy podstawówki, dodałam w myślach. Nie wiem czy się nie mylę, ale według mnie zleceniodawca był tak samo rozwinięty emocjonalnie i przede wszystkim estetycznie jak mój kolega, dlatego się dogadali. Nasze mazury to cud natury, jak dla mnie cud natury to stworzenie takich ludzi, jak mój kolega, który chyba bardziej na stróża nocnego by się nadawał niż do reklamy. Nic nie poradzę. Klient nasz pan, więc z porażką pogodzić się musiałam. I tak nie ma za mną szans. Następne zlecenie będzie moje, choćbym miała zaprezentować coś równie prostackiego. Zresztą dobrze się stało, bo ze zleceniodawcą na takim poziomie raczej trudno byłoby mi współpracować. A póki co jak na złość, w moim ulubionym centrum handlowym zauważyłam ostatnio ogromny plakat głoszący odwieczną prawdę, iż nasze mazury to cud natury. Wygląda na to, ze to hasło postanowiło mnie prześladować.
Nasze Mazury to cud natury
Jechałam ostatnio do szkoły. Akurat egzamin z logiki był, więc nie myślałam o niczym innym w tym zapchanym autobusie. Ludzie cisnęli się tak, że ciężko było się na nogach utrzymać. Każdy gdzieś się spieszył, jedni wsiadali, drudzy wysiadali, wieczny hałas i rozpychanie się łokciami. Nie chciałam się bez sensu denerwować, tym bardziej, ze za chwilę i tak czekał mnie całkiem duży stres, bo logika nie była moim ulubionym przedmiotem. Postanowiłam więc całkiem świadomie skupić swoją uwagę za oknem i przesuwać się tylko kiedy będę przepychana. Tak właśnie po kilku minutach jazdy zobaczyłam za oknem kolorowy ogromny plakat. Nie dało się go nie zauważyć. Wielki napis pod zdjęciem jakiejś wody głosił, że nasze mazury to cud natury literami tak wykaligrafowanymi, że aż stwierdziłam, ze są bardziej dopracowane niż samo zdjęcie. Jakoś tak sezon urlopowy się zbliżał, a ja zajęta nauką nawet tego nie zauważyłam. Widać dużo muszą za turystach zarabiać skoro aż tak się ogłaszają. Ślepy by zauważył chciało by się powiedzieć. Gdyby tak inne atrakcje turystyczne ogłaszały się podobnie, to nie wiem jak by miasto wyglądało. Chodzilibyśmy wszyscy między tymi ogromnymi plakatami i czytali te piękne teksty. Tutaj, że nasze mazury to cud natury, tam znowu jakieś inne cuda. Straszna wizja. Z takimi to ciekawymi myślami dotarłam na uczelnię. Tutaj już myśli o urlopach zastąpione zostały przez myśli o logice i tych wszystkich zawiłych formułkach. nie był to mój mocny punkt niestety. Weszłam do sali z duszą na ramieniu. Loteria, pomyślałam, albo się uda, albo nie. Wykładowca wszedł do sali uśmiechnięty, co było dosyć pokrzepiające dla wszystkich niepewnych swoich umiejętności, w tym dla mnie. Padło zadanie. Miałam przekształcić przez te wszystkie koniugacje i całą resztę wybrane przez siebie zdanie. Ucieszyłam się, bo zawsze to łatwiej nad swoim zdaniem pracować. Co mi pierwsze przyszło do głowy? Nic innego jak to, że nasze mazury to cud natury. Nie mogłam wymyślić nic innego, więc stwierdziłam, że widać los tak chciał i poprzekształcałam hasło w każdą możliwą stronę. Egzamin zaliczyłam. Opłaca się czasem popatrzeć na plakaty reklamowe.
Nasze Mazury
Bardzo wcześnie w tym roku zaczęliśmy z mężem planować wakacje. Daliśmy sobie czas na zastanowienie gdzie każde z nas chciałoby pojechać. Wycieczki zagraniczne odpadły niestety ze względu na marne zasoby finansowe. Nie znam się zbyt dobrze na miejscach wypoczynkowych w naszym kraju oprócz tych powszechnie reklamowanych, ale postanowiłam znaleźć takie miejsce, żeby zaskoczyć męża. Coś o czym on by nie pomyślał. Niestety przez obowiązki zawodowe zdecydowałam się odłożyć poszukiwania na chwilę, a biorąc pod uwagę, że czasu mam dużo to i tak byłam pewna, że zdążę wynegocjować swój projekt. Mąż nigdy nie lubił zajmować się organizacją wycieczek. Aż tu ku mojemu zdziwieniu. Po około dwóch tygodniach od rozmowy na temat organizacji urlopu, mąż powitał mnie w domu stwierdzeniem, że nasze mazury to cud natury. Zaskoczył mnie tak, że chwilę stałam bez słowa, bo nie mogłam zrozumieć o co chodzi. Okazało się, że mąż rozmawiając z kolegami w pracy na temat ich planów urlopowych usłyszał od jednego z nich, że nasze mazury to cud natury i postanowił sprawdzić prawdziwość tej tezy na swojej własnej rodzinie. Przekonało go do tego duże doświadczenie kolegi w podróżowaniu, który zwiedził wiele ciekawych miejsc w naszym kraju. Mnie pomysł do gustu nie przypadł, bo miałam nadzieję na znalezienie czegoś oryginalnego, a nie jakiegoś oklepanego miejsca odwiedzanego przez takie tłumy, że nie ma nigdy pewności, ze zobaczy się wodę. Nie lubię tłumów i nie sprawia mi przyjemności leżenie na plaży pełnej ludzi, gdzie podstępem odsuwając ręczniki innych wczasowiczów kradnę miejsce dla siebie. Miałam raczej nadzieję na urlop w górach. W jakimś prywatnym małym domku na uboczu miasteczka, albo w lesie. To jest prawdziwy odpoczynek, a nie jakieś jeziorka. I tutaj zaczął się problem. mąż odmówił wyjazdu gdziekolwiek indziej przekonując mnie swoim już słynnym powiedzeniem, że nasze mazury to cud natury, który on sam musi odkryć, bo nigdy tam nie był, a to właśnie miejsce, które znać powinien każdy. Musiałam skapitulować, bo nie było możliwości przekonania męża do innego miejsca. W tym roku więc, jedziemy na mazury.
Mazury to cud natury
Długo nie mogłam się zdecydować gdzie wyjechać w tym roku na wakacje. Lubię morze, ale tam już chyba wszystko zwiedziłam. W czasach studiów jeszcze, kiedy wyjeżdżaliśmy całą grupą. Bardzo lubię wspominać tamte czasy. Zresztą co to radość zwiedzać czy wypoczywać samotnie. Lubię pobyć sama, ale jeśli tego potrzebuję, wyjeżdżam do babci na wieś, a nie gdzieś dalej. Porozmawiałam na ten temat z koleżanką z pracy i okazało się, że ona jedzie na taką organizowaną wycieczkę o nazwie nasze mazury to cud natury. Jechała sama, więc zaproponowała, żebyśmy wybrały się razem. Zdecydowałam się szybko chociaż nie jesteśmy przyjaciółkami. zawsze to przyjemniej jechać z kimś znajomym niż samotnie. Kto wie, może nawet się zaprzyjaźnimy. Zakupiłam więc taką samą wycieczkę, o wdzięcznej nazwie nasze mazury to cud natury i postanowiłam ten cud dokładnie zbadać. Nie byłam jeszcze na mazurach, więc zapowiadało się ciekawie. Lubię nowe miejsca i rzadko jeżdżę dwa razy do tego samego kurortu, choćby nawet był niezapomniany, to jest jeszcze tyle miejsc, w których nie byłam. Przygotowałam się do wyjazdu oczywiście robiąc zakupy. Trochę tego było, ale są rzeczy które uważam za niezbędne podczas urlopu. Postanowiłam porządnie wypocząć, dlatego zapakowałam dwie książki. Nic ambitnego, takie lekkie romansidła, żebym nie musiała się za dużo wysilać przy czytaniu. W końcu wypoczynek to wypoczynek. Okazało się, ze przeczytałam tylko połowę jednej z nich. Nie było na to czasu. Odpoczęłam, tyle, że bardziej psychicznie niż fizycznie i myślę, ze tego było mi trzeba. Moja koleżanka z pracy okazała się doskonałą towarzyszką na taki wypad. Swoją niespożytą energię wykorzystywała przede wszystkim w klubach nocnych, a ja razem z nią. Trochę się opaliłam, ale miałyśmy ważniejsze rzeczy na głowie niż leżenie na słońcu. Na przykład uzupełnienie mojej garderoby o sukienki wieczorowe, których nie zabrałam za dużo myśląc, że inaczej spędzę ten czas. Teraz przyznaję całkiem szczerze, że nasze mazury to cud natury, bo można tam świetnie spędzić czas, a nawet znaleźć nową najlepszą przyjaciółkę. Właśnie planujemy kolejny wyjazd...
Subskrybuj:
Posty (Atom)